29 maja 2015

Spontaniczność

wcale nie chodzi mi o jakieś: o, dzisiaj pojadę sobie na miasto, spotkam się ze znajomymi, miło spędzę czas. Nie. Oczywiście to też jest pewien rodzaj spontaniczności, bo z definicji jest ona czymś nagłym, bez przygotowania. Myślę, że odgrywa dużą rolę w naszym życiu, co chwile musimy podejmować jakieś decyzje, a nie zawsze mamy czas aby je dokładnie przemyśleć. Czy to jest złe? Chyba nie, a przynajmniej mam taką nadzieję. Mi zawsze jakoś udawały się spontaniczne wyjazdy na wakacje, jak np w zeszłym roku. Była to na pewno niezła przygoda, mieliśmy tak mało czasu żeby się przygotować, a i tak było świetnie.W tym tygodniu również zdarzyło się coś, o czym w ogóle nie marzyłam, nie myślałam, że jest możliwe. Otóż moja przyjaciółka Agata podzieliła się ze mną informacją, że wybiera się na Young Stars Festival. Pomyślałam, że natrafiła na duże szczęście. Już rok temu chciałam jechać na to wydarzenie, ale niestety nie miałam z kim. Wiedziałam już wcześniej, że kilka osób jak Olga i Zuzia jadą. Dziewczyny chciały, żebym z nimi pojechała. Powiedziałam, że ok, ale wiedziałam że się nie uda. Jak zawsze moje pesymistyczne nastawienie do życia. Było wtedy bodajże z 5 dni przed koncertem, bilety były wykupione, nie miałam z kim jechać ani wracać. Nagle oczywiście, jak to u mnie często bywa- ogromny obrót wydarzeń. Znalazłam bilet do odkupienia, a zabrać mnie miała mama Oli, jako że Ola również się wybierała na imprezę. Nie dociera to do mnie do teraz, że już jutro czeka mnie koncert życia. Jak widać jestem w tym przypadku żywym przykładem szczęścia i udanej spontaniczności. Wam również życzę spełniania swoich marzeń, bez względu co staje na drodze i przede wszystkim nie poddawania się!








xxx
J.

25 maja 2015

View

Znowu zacznę od pogody, bo nie mogę się nią nacieszyć. Chciałabym wyjść na dwór, posiedzieć w ogródku. Nie ma opcji, jest koniec roku. Przytłacza mnie, to że muszę siedzieć w moim małym, ciasnym pokoiku, gdy cała moja rodzina wyjechała na piknik. Jestem raczej ambitną osobą, dlatego siedzę całe dnie nad książkami, bo chcę zawsze wypaść jak najlepiej. Cała ja.. Staram się czasami sobie odpuszczać ale mi nie wychodzi. Ostatnio bardzo mało śpię, tylko po 6 godzin. Te wszystkie czynniki wpłynęły na to, że już jestem na skraju wytrzymałości. Tak bardzo nie mogę się doczekać wakacji, jeszcze tylko 32 dni. Nie mam nic specjalnego zaplanowane, wiem na razie, że w długi czerwcowy weekend wyjeżdżam do naszej stolicy. To trochę dziwne, ale jeszcze ani razu tam nie byłam. Wiem, że ten post nie był za ciekawy. W najbliższym czasie postaram się wymyślić coś ciekawego. Życzę powodzenia wszystkim w  końcowych sprawdzianach :)






xxx
J.

20 maja 2015

Carpe Diem

Słońce, plaża, lekki wiatr, palmy...  Fajnie nie? Wakacje coraz bliżej, chociaż może jeszcze tego tak nie czuć. Godzina 6:20 jak co dzień słychać dźwięk budzika. W sumie coś chyba za wcześnie dzwoni. No tak, dzisiaj wycieczka klasowa. Od taka spontaniczna jednodniowa wyprawa. Fakt, że nie będzie tam ani plaży ani palm już trochę smuci. Ale nie można niczego od razu przekreślać, może nie będzie tak źle. 7:00 świetnie jeszcze się spóźnię na zbiórkę, a tak w ogóle to gdzie ona miała być? Jako że nie jestem porannym człowiekiem mój mózg o tej godzinie jeszcze nie pracuje nawet w 10% Nie zdziwiłbym się gdybym czegoś zapomniała. Uff na szczęście wszystko jest i klasa jeszcze nie odjechała, udało się. Autokar nie jest luksusem, można sobie tylko wyobrazić jaka to piękna limuzyna po nas przyjechała. Kurcze, chyba tylko ja jestem zmęczona i chcę spać. Oka zmrużyć się nie da, wszyscy zachowują się jak dzieci.. Przedszkolne. Ale coś trzeba przetrwać te 1,5 godziny jazdy, nie będzie źle. Chyba. W pewnym momencie zażartowałam, że jesteśmy już na miejscu. To nie był żart jak się po chwili dowiedziałam. Miejsce okej, dużo zieleni i koni, dam radę, nie będę tylko marudzić. Ale super, idziemy do lasu na podchody. Zadania są po hiszpańsku, tego można było się spodziewać. W sumie fajnie, może dowiem się czegoś nowego. Nogi bolą, dlaczego musi być tutaj tyle górek i pagórków. Moja drużyna przegrała, trudno. Teraz trzeba wrócić z powrotem do ośrodka, jeszcze raz ta sama droga. Teraz będzie fajnie, pojedziemy na koniach, co prawda nie umiem ale spróbować można. Całkiem to fajne. O, ognisko! Będą kiełbaski i chleb, obym tylko niczego nie spaliła. Zjemy i jedziemy. Trochę szkoda,  w sumie nie najgorzej tu. Staraj się dostrzegać plusy Julka. Może w końcu teraz zasnę. W życiu. Porozmawiam przynajmniej ze znajomymi, trochę lepiej ich poznam, w końcu po to jest ta wycieczka. Dotarliśmy do domu, nareszcie. Caly dzien poza domem. Trzeba jeszcze dojechać z centrum na osiedle. Tramwaj mi uciekł, jaka szkoda, że następny dopiero za 20 minut. Jestem w moim domu, moim pokoju, na moim łóżku. Jest idealnie... Prawie. Przecież jutro szkoła. Czas się pouczyć. Wycieczki jednak są trochę fajne.


xxx 
J.







15 maja 2015

Początek końca

Mówi się, że cokolwiek ma swój początek, musi mieć również swój koniec. Nie mieści się nam w głowie, że coś może być nieskończonością. Chciałam się jakoś uroczyście przywitać, jako że to jest mój pierwszy post na tym blogu. Dlaczego blog? Zbyt dużo myśli wędruje po mojej głowie, a kartka papieru nie jest wieczna. Zawsze może się gdzieś zawieruszyć, przez przypadek zostanie wyrzucona do kosza. Tak już niestety bywa. Pomyślałam, że ciekawie będzie, jeśli ktoś będzie chciał to czytać, jednak nie liczę na zbyt dużo. Ma to być przede wszystkim przyjemność dla mnie, miejsce gdzie wypiszę moje wszystkie przemyślenia. Będzie mi miło, jeśli będziecie wyrażać o moich postach swoją opinię, pomoże mi to udoskonalać mój styl pisania i tworzenia tego wszystkiego. Lubię również dyskutować z innymi na jakiś temat, wychodzić komuś na kompromis, dowiadywać się nowych rzeczy i się w nich zagłębiać. Trochę się rozpisałam a tak naprawdę jeszcze nic o mnie nie wiecie. Na imię mam Julia, raczej wolę Julka, ale i tak nikt do mnie nie mówi po imieniu. Urodziłam się w cudownym mieście Bydgoszczy, gdzie mieszkam do dziś. Osobiście preferuję życie właśnie w mieście, jednak mam wiele pozytywnych wspomnień co do wsi. Lat mam mało, większość osób może pomyśleć, że nawet za mało by zakładać bloga. Dla mnie nie jest to ważne, wystarczy, że będę robiła to co lubię. Jestem osobą raczej o dziwnym charakterze. Przede wszystkim zazdrosna, wiem że nie powinno zaczynać się od negatywnych cech, bo wszyscy zaczną postrzegać mnie jako jakąś złą i pesymistyczną osobę, ale nie dostrzegam u siebie wielu pozytywów. Spokojna nie jestem, chociaż to zależy od towarzystwa.Chodzę do klasy pierwszej gimnazjum, teraz większość osób zna już mój wiek. Jest to klasa o rozszerzonym języku hiszpańskim. Mamy aż sześć godzin tego przedmiotu w tygodniu. Co dziwne, nie znudziło mi się to jeszcze. Bardzo lubię poznawać nowe języki, w przyszłości chcę umieć ok 8. Ciekawi mnie kultura różnych krajów, najbardziej chyba Japonii. Mam jedno zwierzątko, które towarzyszy mi już od sześciu lat. Jest to królik rasy holenderska miniaturka, a wabi się Łoli. Jest moim pierwszym i chyba ostatnim zwierzakiem. Będę już powoli kończyła, bo dzisiaj czeka mnie dużo pracy w szkole i w domu. Do zobaczenia w następnym poście

xxx
J.